Dinozaury wyginęły przez... sadzę, która 66 milionów lat temu, po uderzeniu asteroidy, dostała się w górne warstwy atmosfery Ziemi. To najnowsza, przełomowa hipoteza japońskich naukowców.

zdjęcie ilustracyjne /Boglarka Bodnar /PAP

W dotychczasowych teoriach naukowcy jako zabójcę dinozaurów wskazywali asteroidę, która uderzyła w rejonie półwyspu Jukatan i Zatoki Meksykańskiej. Nieznane było jednak dokładne narzędzie zbrodni. Podejrzewano tylko, że za zmianę klimatu i upadek dinozaurów odpowiadały pyły, które dostały się do atmosfery.

Japońskie badania osadów z Haiti i Hiszpanii pokazały teraz, że prawdopodobnie chodziło o sadzę, która powstałą w wyniku spalenia substancji organicznych i dostałą się aż do stratosfery. Utrzymała się tam dostatecznie długo, by przesłonić promieniowanie słoneczne, wywołać gwałtowne ochłodzenie klimatu i suszę, które nie tylko przypieczętowały los dinozaurów, ale i doprowadziły do wstrzymania procesu fotosyntezy w oceanach i wyginięcia powszechnych w owym czasie głowonogów, amonitów.

Katastrofa, która dała szanse rozwoju ssakom i ludziom odsłania przed nami swą kolejną tajemnicę.

APA